Kuchnia

Bezglutenowe i wegańskie pierniki nie tylko dla alergików

Wiele osób nie wyobraża sobie świąt Bożego Narodzenia bez pieczenia pierników, w które zaangażowane są często całe rodziny. Ich przygotowanie według tradycyjnych receptur często zaczyna się na długo przed świętami, aby ciasto mogło odpowiednio długo leżakować, a same pierniczki zamknięte w słoju lub puszcze zdążyły zmięknąć i nabrać aromatu… Ale nie w tym przepisie. Pierniki nadają się do jedzenia od razu i lojalnie uprzedzam, że znikają błyskawicznie.

Przepis na pierniki już kiedyś pojawił się na blogu, ale ten z którym przychodzę do Was dzisiaj, jest o niebo lepszy. Do kombinacji z przepisem zainspirowała mnie Kasia z bezbez.pl, na której blogu natknęłam się na pierniki zrobione z… ziemniaków. Tak mnie ten pomysł zaintrygował, że postanowiłam zmodyfikować swoją starą recepturę w oparciu o ten nietypowy składnik :) Bez względu na to czy podobnie jak ja lubicie kombinować sami, czy też korzystacie z gotowych przepisów, to zapraszam do Kasi, bo dziewczyna jest niesamowita w adaptacji przepisów z wykluczeniem składników problematycznych dla alergików.

Wracając do pierników, to prawda jest taka, że nigdy nie byłam ich wielką fanką, a wraz ze zmianą diety moja tolerancja słodyczy na przestrzeni ostatnich lat mocno ewoluowała w kierunku „za słodkie, nie smakuje mi, przecież tego nie da się zjeść”. Tym sposobem (nawet okazjonalnie przymykając oko na zawartość glutenu i nabiału, których nie ma w mojej codziennej diecie) nie jestem w stanie przełknąć praktycznie żadnych kupionych słodyczy, chociaż jeszcze kilka lat wstecz namiętnie się nimi zajadałam. Pozostało mi eksperymentować i piec samemu, aby móc realizować założenia mojej diety i zaspokoić mocno „rozkapryszone” kubeczki smakowe ;) (prawda jest taka, że wraz ze zmianą sposobu odżywiania baaardzo mocno zmieniają się smaki). Pierniki, które powstały w wyniku tych eksperymentów są mięciutkie i puszyste – po prostu pyszne. Bez względu na to czy z glutem Wam po drodze czy też nie, pierniki z tego przepisu powinny smakować każdemu :)

Składniki:

  • 450 g ugotowanych ziemniaków (surowych obranych ok. 550 g)
  • ok. 150 g mąki ryżowej
  • 250 g miodu lub innego słodziwa jeśli przepis ma być wegański
  • 50 g oleju kokosowego
  • 60 g budyniu waniliowego (bez cukru)
  • 15 g łusek babki jajowatej lub mielonego siemienia lnianego
  • 20 g sody oczyszczonej
  • 10 g octu jabłkowego
  • 10 g kakao
  • 20 g przyprawy do piernika
  • mąka ziemniaczana do podsypania

Polewa:

  • 100 g gorzkiej czekolady (u mnie 64%)
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego
  • opcjonalnie wiórki kokosowe, płatki migdałowe, orzechy lub gotowe posypki i dekory

Wykonanie:

Ziemniaki obieramy i gotujemy do miękkości. Po ugotowaniu odcedzamy i jeszcze ciepłe bardzo dokładnie rozgniatamy tłuczkiem do ziemniaków lub przeciskamy przez specjalną praską na gładkie puree. Babkę jajowatą zalewamy ciepłą wodą (ok. 3 razy więcej wody niż babki), aby otrzymać kleik o konsystencji gęstego kisielu. Na małym ogniu podgrzewamy miód z olejem do ich całkowitego rozpuszczenia i połączenia się, a po lekkim ostudzeniu dodajemy do ziemniaków razem z kleikiem z babki. Dodajemy pozostałe składniki (suche można wymieszać w osobnej misce i dopiero dodać, przy czym zachęcam do niewsypywania całej ilości mąki od razu, aby przez jej dosypywanie móc regulować konsystencję ciasta) i wyrabiamy ciasto. Warto poświęcić dłuższą chwilę tej czynności, aby nasze ciasto było gładkie i pozbawione grudek.

Gdy ciasto będzie gotowe, stolnice/blat podsypujemy mąką ziemniaczaną (można również oprószyć mąką wałek), odrywamy kawałek ciasta, rozwałkowujemy na grubość 5 – 10 mm i wykrawamy pierniki. Ciastka przenosimy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. W tym celu dobrze jest użyć czegoś cienkiego i płaskiego (u mnie dobrze sprawdził się nóż widoczny na zdjęciu), aby nasze pierniki nie uległy zniszczeniu przy przenoszeniu. Blachę wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i pieczemy 15 minut (u mnie z termoobiegiem).

Po upieczeniu i przestygnięciu pierniki możemy pokryć polewą czekoladową. W tym celu w kąpieli wodnej rozpuszczamy tabliczkę gorzkiej czekolady z dodatkiem oleju kokosowego, aby łatwiej pracowało się z polewą (na każde 50 g czekolady ok. 1 łyżeczka oleju, a do smarowania można użyć silikonowego pędzla kuchennego). Po nałożeniu polewy możemy udekorować ją wiórkami kokosowymi, płatkami migdałowymi, orzechami lub gotowymi dekorami i posypkami.

Uwagi:

  1. Z podanych ilości wyszło 40 pierników, ale wszystko będzie zależało od wielkości foremek i kształtów jakie użyjecie.
  2. Chociaż śmiało można używać siemienia lnianego, to we wszystkich wypiekach wolę korzystać z babki jajowatej, która moim zdaniem jest bardziej neutralna w smaku niż siemię.
  3. Jeśli jesteś uczulony na produkty pszczele albo przepis ma być wegański, to miód należy zamienić na inne słodziwo. Polecam na przykład cukier kokosowy, ale należy pamiętać, że miód jest słodszy od cukru. Internetowe źródła podają, że należałoby zwiększyć ilość cukru o ok. 1/4, ale nigdy nie próbowałam wykonywać tego przepisu z innym słodziwem niż miód. Zamiana miodu na cukier zapewne spowoduje, że będzie potrzebna mniejsza ilość mąki.
  4. Pierniki piekłam tylko z użyciem mąki ryżowej, więc nie wiem jak sprawdzą się inne rodzaje mąk.
  5. Nie polecam dekorów widocznych na zdjęciu. Mają średni skład i wyglądają ładnie tylko pierwszego dnia. Najlepsze pierniki są według mnie z samą polewą czekoladową, którą ewentualnie można posypać wiórkami kokosowymi.
  6. Nie udało mi się kupić przyprawy piernikowej bez cukru, więc jeśli będziecie korzystać z mieszanki składającej się z samych przypraw, to pewnie będzie trzeba użyć jej trochę mniej.
  7. Zamiast budyniu można użyć mąki ziemniaczanej.

Smacznego :)

Dodaj komentarz