Zdrowie

Te badania każdy powinien wykonywać regularnie

Zdrowie nie jest nam dane raz na zawsze i chociaż to oczywiste, to bardzo mało osób bada się regularnie. Dla przeciętnego człowieka jest to zbędna fanaberia, która wiąże się tylko ze stratą czasu i pieniędzy, zwłaszcza jeśli czuje się zdrowy. Niestety prawda jest taka, że badania często nie są priorytetową sprawą nawet gdy człowiekowi coś dolega.

Dlaczego regularne badania są ważne?

Ludziom wydaje się, że skoro nic im nie dolega, to oznacza, że wszystko jest w porządku. Owszem, nasz organizm często wysyła nam sygnały, gdy coś jest nie tak, jednak jest pewien problem – już dawno przestaliśmy słyszeć co próbuje nam powiedzieć. Okoliczności, w których przyszło nam żyć, nie dość że negatywnie wpływają na nasze zdrowie, to jeszcze skutecznie utrudniają komunikację z własnym organizmem. Poza tym nawet jeśli słyszymy, to zbyt często ignorujemy, to co nasze ciało próbuje nam przekazać (trzeba mieć też na uwadze, że wiele chorób w swojej początkowej fazie przebiega bezobjawowo). Doszło do takiego paradoksu, że bardzo wielu ludzi już nie wie jak to jest czuć się dobrze i to nie zdrowie, ale różnego rodzaju dolegliwości są dla nich normalne. Nie pamiętają jak to jest żyć bez bólu głowy, bez kłopotów ze snem, bez nadprogramowych kilogramów, bez niestrawności, bez chronicznego zmęczenia oraz bez całej masy innych rzeczy, do obecności których po prostu się przyzwyczaili i żyją z nimi jakby tak musiało być, a które są niczym innym jak wołaniem organizmu o pomoc.

Nasz organizm nie psuje się nagle, a zdrowotne problemy to zazwyczaj lata zaniedbań (ale żeby nie było – nie zrzucam całej odpowiedzialności na nas samych, bo jednak nie na wszystko mamy wpływ). Nasze ciało ma możliwości i umiejętności, aby neutralizować nieprzychylne mu okoliczności, ale tylko do czasu. Zdrowotny kryzys przychodzi czasami szybciej, czasami później, ale przychodzi zawsze i właśnie dzięki regularnym badaniom jesteśmy w stanie zauważyć, że coś jest nie tak i w porę zareagować zanim nasze ciało się podda, a my staniemy się „szczęśliwymi” posiadaczami jakiejś choroby, najczęściej przewlekłej. Niekiedy w grę wchodzą naprawdę poważne schorzenia, w których czas odrywa niesłychanie ważną rolę i chyba nie muszę nikomu tłumaczyć jak istotne dla zdrowia albo nawet życia, może okazać się „przypadkowe” wykrycie choroby przy okazji profilaktycznych badań.

Lekarze a badania profilaktyczne

Głośno się mówi o ważności badań profilaktycznych, jednak pięknie to wygląda tylko na plakatach i w spotach reklamowych. Realia dają nam bardzo mocno ograniczone możliwości, które przy swoim okrojonym zakresie z profilaktyką niewiele mają wspólnego. Szumnie w mediach jest na przykład o badaniu cytologicznym, jednak możliwość wykonywania go w ramach NFZ raz na 3 lata sprawia, że tylko przewracam oczami, ponieważ cytologia wykonywana przynajmniej raz w roku dopiero ma jakiś profilaktyczny sens. Podany przykład jest badaniem już mocno ukierunkowanym, ale jest cała masa badań tzw. ogólnych, które dadzą nam całkiem przejrzysty obraz tego co się dzieje z naszym organizmem, a do których niestety nie mamy dostępu. To znaczy mamy, ale tylko za własne pieniądze. I to niemałe. Jeśli pacjent jest zdrowy, lekarz wypisze (oczywiście nie za często) skierowanie na morfologię krwi oraz badanie moczu. Być może nawet zrobi to bez grymaszenia, a Wy unikniecie konieczności odpowiedzi na pytania „ale po co to Pani/Panu?”. Tylko że te badania to zdecydowanie za mało. Przychodząc do lekarza z listą badań, które chciałam wykonać usłyszałam: „nie mam podstaw aby wypisać Pani skierowanie na te badania”. Po części to rozumiem, ponieważ tak działa (a raczej nie działa) nasz system opieki zdrowotnej, a lekarze są tylko trybami w tej fatalnie funkcjonującej maszynie. W moim przypadku kłopot polegał tym, że przy wzorowej morfologii i ogólnym badaniu moczu miałam problemy, które zdiagnozować musiałam sama na podstawie badań, które musiałam wykonać we własnym zakresie. Oczywiście kiedy już coś wyraźnie nam dolega, możemy liczyć na nieco bardziej rozszerzony pakiet badań (z wyraźnym naciskiem na nieco), ale to ciągle za mało. Dodatkowo po niektóre skierowania musimy udać się do specjalisty czekając (jak dobrze pójdzie) kilka tygodni na wizytę lub zapłacić z własnej kieszeni za wizytę prywatną i za badania oczywiście również. Z samą interpretacją wyników też bywa różnie, bo nawet przy złym wyniku możecie usłyszeć na przykład to co ja: „leczy się ludzi, a nie wyniki badań, więc jeśli czuje się Pani dobrze, to ja nie widzę żadnego problemu”. Aha :D Oczywiście aby była jasność: nie jestem zwolennikiem wciskania ludzi na siłę w widełki norm laboratoryjnych i szukania chorób tam gdzie ich nie ma, ale podejście „poczekajmy aż wyniki pogorszą się jeszcze bardziej i pojawią się jakieś objawy” również mi nie odpowiada. Współczesna medycyna rzadko uwzględnia zależności między jedzeniem i trybem życia a zdrowiem człowieka, dlatego dopóki nie można przepisać tabletki, to nie ma leczenia, bo dietą przecież leczyć się nie da ;)

Lista podstawowych badań

Po tym przydługawym wstępie przechodzę do konkretów i poniżej przedstawiam Wam listę badań (wpis ogranicza się tylko do badań laboratoryjnych), które w mojej opinii powinny być wykonywane raz w roku przez każdego w celach profilaktycznych i które powinny stanowić punkt wyjściowy przy jakiejkolwiek dalszej diagnostyce:

  1. Morfologia krwi z rozmazem – podstawowe badanie diagnostyczne, które pozwala ocenić składniki krwi zarówno pod względem jakości jak i ilości. Dlaczego z rozmazem? Bo gdy tylko zwykła morfologia da jakiś nieprawidłowy wynik, to lekarz i tak zleci (a przynajmniej powinien) wykonanie wyniku z rozmazem, więc lepiej zrobić to od razu. Jeśli badanie wykonywane jest ze względu na jakieś dolegliwości a nie czysto profilaktycznie, to tym bardziej morfologia powinna być wykonana właśnie z rozmazem.
  2. Odczyn Biernackiego (OB) – badanie to wykonywane jest zazwyczaj razem z morfologią i pozwala ocenić czy w organizmie występuje stan zapalny, jednak pamiętajmy, że nie wskaże nam co może być jego przyczyną.
  3. Ogólne badanie moczu – badanie określające cechy fizyczne i biochemiczne próbki moczu, które przede wszystkim pozwala ocenić kondycję nerek, dróg moczowych oraz pęcherza. Istotnym parametrem określanym podczas tego badania jest pH moczu, które rano na czczo powinno wynosić 6-6,5, a w południe 7-8, jednak w celu określenie jego poziomu nie trzeba wykonywać badania laboratoryjnego. Wystarczy zakupić paski do badania pH (specjalnie przeznaczone do tego celu z odpowiednią wrażliwością skali) i regularnie kontrolować to samemu w domu, do czego mocno zachęcam.
  4. CRP – białko C-reaktywne, które jest markerem stanu zapalnego w organizmie. Wytwarzane jest pod wpływem cytokin zapalnych jako forma obronna naszego ciała w celu neutralizacji czynników zapalnych przez pobudzenia układu odpornościowego do walki. Gdy tylko badanie wykaże poziom CRP powyżej 5, możemy być pewni, że coś w naszym ciele się dzieje i należy zacząć działać aby obniżyć jego poziom.
  5. Cholesterol (całkowity, HDL, LDL) – tak naprawdę badany przez nas cholesterol to lipoproteiny, które zawierają w sobie cholesterol, dlatego trudno stwierdzić ile tak naprawdę tego cholesterolu w naszym organizmie jest. Badanie to jest bardzo chętnie wykonywane przez lekarzy, a my na każdym kroku jesteśmy straszeni negatywnymi skutkami jego wysokiego poziomu (temat jest naprawdę bardzo kontrowersyjny). Należy pamiętać, że cholesterol jest nam potrzebny chociażby ze względu na hormony płciowe, tj. estrogen i testosteron, czy wchłanianie witaminy D, ale to nie jedyne jego funkcje. Zbijanie go za wszelką cenę i to w dodatku za pomocą farmakologii, to w mojej ocenie kiepski pomysł, ponieważ przepisywane przez lekarzy statyny są niebezpieczne dla zdrowia, a niski poziom cholesterolu, zwłaszcza w przypadku osób starszych, może być dla nas tak samo groźny jak ten wysoki (a przypominam, że wyniki tych badań nie mówią o jego faktycznym poziomie, więc sztucznie zbijamy coś, czego ilości tak naprawdę nie znamy). Uważam, że wyniki tego badania powinniśmy traktować jako marker, czyli wskaźnik złej sytuacji naszego organizmu, a nie stan chorobowy, który trzeba leczyć. Dlatego ważne jest przeprowadzenie wszystkich badań z listy, aby móc ocenić kondycję organizmu. Trzeba zająć się prawdziwymi stanami chorobowymi i zapalnymi, zmienić tryb życia, sposób odżywiania i wszystko powinno wrócić do „normy”. Co ciekawe na przestrzeni lat normy cholesterolu były regularnie obniżane, czyli obecnie coraz więcej osób na podstawie tego badania kwalifikuje się do farmakologicznego obniżania jego poziomu, ale pozostawiam ten fakt do indywidualnej oceny. To co mogę poradzić w interpretacji wyniku, to obliczenie stosunku cholesterolu całkowitego do HDL, który powinien mieścić się w zakresie 3,5-1,0.
  6. Trójglicerydy – proste tłuszcze znajdujące się we krwi wykorzystywane przez nasze ciało jako źródło energii i budulec tkanki tłuszczowej. Gdy jest ich za dużo, nasz organizm odkłada je właśnie w formie tłuszczu, a tym samym zwiększa się ryzyko wystąpienia zawału i chorób serca, wysokiego ciśnienie krwi, wysokiego poziomu cukru i w konsekwencji insulinooporności oraz cukrzycy. Wysoki poziom trójglicerydów może być spowodowany właśnie otyłością oraz cukrzycą, a także zburzeniami pracy tarczycy, hormonalną kuracją zastępczą, hormonalną antykoncepcją, sterydami, zaburzeniami pracy wątroby i nerek.
  7. Sód – jeden z czterech kluczowych elektrolitów. Przede wszystkim pomaga w regulacji ciśnienia krwi i równowadze wodno-elekrolitowej w organizmie. Jego niedobór prowadzi do zaburzeń tej równowagi przez uniemożliwienie prawidłowego nawodnienia komórek oraz obniżenie ciśnienia krwi. Jego podwyższony poziom to nadciśnienie tętnicze ze wszystkimi swoimi konsekwencjami.
  8. Potas – jeden z czterech kluczowych elektrolitów. Podobnie jak sód odpowiada za ciśnienie krwi oraz równowagę płynów, ale przede wszystkim jest to pierwiastek niezbędny do prawidłowej pracy serca. Jego niedobór jak i nadmiar odbijają się głownie w problemach z układem krążenia. Należy pamiętać, że sód i potas są antagonistami i spożywane w nadmiarze będą wzajemnie się wypierać z organizmu, tzn. zwiększona podaż sodu spowoduje spadek poziomu potasu i odwrotnie, dlatego zawsze te dwa pierwiastki należy rozpatrywać razem.
  9. Wapń – jeden z czterech kluczowych elektrolitów. Wapń to przede wszystkim nasz układ kostny, ale pełni też inne funkcje w organizmie. Reguluje krzepnięcie krwi i wydzielanie hormonów, wpływa na pobudliwość układu nerwowego i mięśniowego. Z prawidłową gospodarką wapnia w organizmie ściśle związane są hormony, ale także witamina D i K2 oraz magnez bez których pomimo szumnie zalecanej suplementacji wapnia możemy mieć nadal niedobory w tkance kostnej. To dzięki nim trafia w miejsca, w których powinien być odłożony i jest dobrze wiązany. Bez właściwego poziomu D i K2 zacznie odkładać się w tkankach miękkich, np. w żyłach, a z kolei braki magnezu spowodują, że będzie w nadmiarze wydalany z organizmu. Jego nadmiar we krwi może świadczyć o problemach z tarczycą lub złej diecie i suplementacji.
  10. Magnez – jeden z czterech kluczowych elektrolitów. Jest absolutnie niezbędny do prawidłowej regulacji pozostałych elektrolitów i pełni zdecydowanie najważniejszą rolę wśród nich. Magnez to klucz do dobrego zdrowia i przy okazji temat rzeka, dlatego skupię się tylko na istocie badania. Szacuje się, że blisko nawet 70-80% osób może mieć niedobory magnezu, ale niestety nie pokaże nam tego wynik badania. We krwi znajduje się ok. 1% magnezu i jest to ilość konieczna do zachowania podstawowych funkcji organizmu, dlatego nasze ciało wyszarpie go z każdej komórki, aby tylko utrzymać właściwy poziom magnezu we krwi. Wynik badania wyjdzie prawidłowy, a mimo to możemy mieć ogromne niedobory. Bardziej miarodajne jest badanie magnezu na poziomie komórkowym, ale… na przykład w moim laboratorium w ogóle o nim nie słyszeli i tylko wprowadziłam ludzi w stan konsternacji. Po co w ogóle w takim razie je wykonywać? Badanie jest tanie, a przy okazji badania wszystkiego raz w roku mimo wszystko warto mieć jego wynik do kompletu. Poza tym gdyby poziom magnezu jednak wyszedł za niski, to trzeba natychmiast zacząć działać, bo to znak, że sytuacja organizmu jest fatalna. Tak na marginesie – nie dość, że magnez w tabletkach ma beznadziejną wchłanialność, to jeszcze zawiera substancje towarzyszące, które zazwyczaj nie są obojętne dla organizmu. Kąpiele magnezowe z solą EPSOM, oliwka magnezowa stosowana na skórę oraz doustna suplementacja chlorkiem lub jabłaczanem magnezu – to sposóby na właściwą i skuteczną podaż magnezu, a stosowanie wszystkie trzech form jednocześnie jest najbardziej optymalne.
  11. Żelazo – pierwiastek, którego główną funkcją jest wytwarzanie hemoglobiny. Ma także wpływ na odporność, a także na pracę mózgu i wydolność organizmu. Jego niedobory najczęściej związane są z anemią.
  12. Ferrytyna – białko, które magazynuje w wątrobie żelazo. Badanie jej razem z żelazem, to praktycznie konieczność aby mieć właściwy obraz sytuacji. Bywa, że wynik poziomu żelaza jest prawidłowy, ale jeśli jednocześnie poziom ferrytyny będzie za niski możemy mieć do czynienia z utajonym niedoborem żelaza.
  13. B12 – witamina odpowiedzialna przede wszystkim za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego oraz produkcję czerwonych krwinek. Pomaga także w utrzymaniu właściwego poziomu homocysteiny. Co ciekawe wspomniana wcześniej anemia może się wiązać także z niedoborami tej witaminy, dlatego należy najpierw określić co jest podłożem anemii – niedobór żelaza czy B12. W tym celu należy spojrzeć na MCV w wyniku morfologii. Jeśli jest w dolnych granicach normy, to winny jest brak żelaza, jeśli w górnych granicach to winowajcą są niedobory witaminy B12 (nawet jeśli nie wynika to bezpośrednio z badania). Ponieważ objawy niedoborów można mieć nawet przy poziomie 500 pg/ml, uważam że zdrowy poziom zaczyna się w okolicach 800 pg/ml, ale tu zazwyczaj zakres norm laboratoryjnych się kończy.
  14. Kwas foliowy (B9) – witamina korzystnie wpływająca m.in. na układ nerwowy i pracę mózgu, a także na układ pokarmowy. Oprócz tego przeciwdziała anemii oraz podobnie jak witamina B12 pomaga w utrzymaniu właściwego poziomu homocysteiny. Jego odpowiedni poziom jest ważny szczególnie dla kobiet w ciąży. W przypadku suplementacji należy zwrócić uwagę na jego pochodzenie, ponieważ ten syntetyczny może nie być metabolizowany przez duży procent społeczeństwa (20-50%). Jego stężenie we krwi owszem poprawi się, ale tak naprawdę organizm nie będzie miał z niego żadnego pożytku.
  15. Homocysteina – aminokwas powstający w organizmie człowieka, której poziom jest szalenie ważny w kontekście oceny zdrowia człowieka. Badanie to jest nadal bardzo niedoceniane, chociaż jest dużo istotniejsze niż badanie poziomu cholesterolu. Wysoki poziom homocysteiny stanowi realne ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, w tym miażdżycy oraz udaru i towarzyszy wielu schorzeniom jak na przykład Alzheimer, cukrzyca, nowotwory, osteoporoza czy chociażby migrena. Wysoki poziom homocysteiny jest ściśle związany z niedoborami witaminy B12, kwasu foliowego, a także witaminy B6, które są niezbędne do prawidłowego usuwania jej nadmiaru, ale o ten nadmiar wręcz prosimy się źle odżywiając się, pijąc alkohol, paląc papierosy czy zażywając leki farmaceutyczne. Normy laboratoryjne podają, że poziom homocysteiny powinien być poniżej 10 umol/l, jednak optymalnie by było, gdyby nie przekraczała wartości 7 umol/l.
  16. 25(OH)D – witamina D to przede wszystkim nasz układ kostny, a dokładnie regulacja poziomu wapnia i fosforu. Jednak jej niedobory to nie tylko słabsze kości. To także spadek odporności i ogólnie rozumianego dobrego samopoczucia, ponieważ przy jej brakach możemy być zmęczeni, mieć kłopoty ze snem, skurcze mięśni, kłopoty z koncentracją czy bóle głowy. Udowodniono, że niedobory witaminy D są ściśle związane z takimi chorobami jak depresja, nadciśnienie, reumatoidalne zapalenie stawów, cukrzyca, stwardnienie rozsiane czy rak. Nie potrafię oprzeć się wrażenie, że od jakiegoś czasu o witaminie D zrobiło się głośno, ponieważ dostrzeżono możliwość zarobku na aptecznych preparatach i suplementach, jednak w jakimś sensie dobre i to, bo zaczęto wreszcie zwracać na nią uwagę. Niestety znowu mam pewne obiekcje jeśli chodzi o normy laboratoryjne. Kiedy badałam poziom 25(OH)D po raz pierwszy, to jej poziom według norm nie powinien przekraczać 30 ng/ml. Obecnie jest to 30-40 ng/ml, ale według mnie to nadal za mało. Norma powinna wynosić 50-70 ng/ml, przy czym optymalny zakres to 60-70 ng/ml, zaś w przypadku poważnych schorzeń można okresowo wejść na jeszcze wyższy poziom.
  17. Fibrynogen – białko produkowane przez wątrobę biorące udział w procesie krzepnięcia krwi. Podwyższony poziom fibrynogenu może przyczynić się do udaru i zawału serca i podobnie jak homocysteina jest dużo istotniejszym markerem zdrowotnych problemów niż cholesterol czy trójglicerydy. Jego podwyższony poziom może być nawet groźniejszy niż cukrzyca i otyłość. Stężenie tego białka w organizmie wyraźnie wzrasta w przypadku istniejących stanów zapalnych oraz nowotworów. Najlepiej aby jego stężenie wynosiło 2-3 g/l (normy laboratoryjne wynoszą 2-5 g/l).
  18. Próby wątrobowe – badanie to określa aktywność enzymów produkowanych w wątrobie, dzięki której można ocenić kondycję wątroby. Badanie to jest szczególnie ważne w przypadku osób przyjmujących regularnie leki, otyłych, spożywających regularnie alkohol, a także chorych na cukrzycę. Także w przypadku perspektywy długotrwałego przyjmowania leków farmakologicznych warto najpierw je wykonać i sprawdzić w jakiś formie jest nasza wątroba.
  19. Kreatynina – związek organiczny, a konkretnie produkt uboczny przemiany materii, który jest wydalany przez nerki. Dzięki temu badaniu możemy ocenić kondycję nerek, ponieważ dobrze pracujące powinny filtrować kreatyninę i wydalać ją z organizmu. Za podniesiony poziom kreatyniny może być odpowiedzialna cukrzyca.
  20. Mocznik – produkt przemian białkowych w organizmie, który wytwarzany jest przez wątrobę i wydalany przez nerki. Jego stężenie pozwala określić prawidłowość funkcji wydalniczych nerek. Mocznik należy badać razem z kreatyniną, aby mieć pełny obraz sytuacji. Istotny jest stosunek mocznika do kreatyniny, który powinien mieścić się w przedziale 12-20. Jeśli wartość tego współczynnika jest podwyższona przy prawidłowym poziomie kreatyniny, możemy mieć do czynienie ze zbyt wysoką podażą białka w diecie lub odwodnieniem. Podwyższona wartość tego współczynnika oraz podwyższona kreatynina z dużym prawdopodobieństwem będą wskazywać na problemy z nerkami.
  21. Kwas moczowy – jeden z kocowych produktów przemiany materii, który podobnie jak w przypadku kreatyniny jest wydalany przez nerki. Zbyt wysoka wartość kwasu moczowego we krwi jest konsekwencją zbyt dużego wytwarzania go przez organizm, ale także o świadczy jakiejś dysfunkcji nerek, które nie potrafią poradzić sobie z wydaleniem jego nadmiaru. Jego podwyższony poziom przede wszystkim związany jest z takimi chorobami jak cukrzyca, miażdżyca czy choroby układu sercowo-naczyniowego, ale może wystąpić także w przypadku dużej ilości fruktozy w diecie lub jako skutek uboczny przyjmowania niektórych leków.
  22. Glukoza – cukier prosty, którym stanowi podstawowe źródło energii dla naszego ciała. Zasilane są nim wszystkie komórki naszego organizmu, aby ciało mogło prawidłowo funkcjonować. Do transportu glukozy potrzebna jest insulina i to właśnie zaburzenia w produkcji tego hormonu będą powodować jej podwyższony poziom i duże skoki jej stężenia we krwi po posiłkach. Podwyższony poziom glukozy to nie tylko problemy ze zbyt mała ilością insuliny, ale także oporność organizmu na insulinę i tym samym jego niezdolność do rozprowadzenia glukozy we właściwy sposób. Oczywiście zbyt niski poziom jest również niebezpieczny dla zdrowia.
  23. Insulina – hormon produkowany przez trzustkę, którego zadaniem jest rozprowadzenie glukozy znajdującej się w krwiobiegu do komórek całego organizmu. Insulina odgrywa zasadniczą rolę w procesie metabolizmu węglowodanów, ale także białek i tłuszczów. Poziom insuliny powinien mieścić się w zakresie 2-4 uU/ml (normy laboratoryjne dopuszczają zazwyczaj więcej), a im wyższy jej poziom, tym większa oporność organizmu na ten hormon. Natomiast jej zbyt niski poziom, to przede wszystkim problemy z trzustką i cukrzyca typu I.
  24. TSH – hormon wydzielany przez przysadkę mózgową, który bezpośrednio oddziałuje na gruczoł tarczycy, która pod jego wpływem wydziela hormony, głównie T3 i T4. Podwyższone TSH może świadczyć o niedoczynności, a obniżone o nadczynności tarczycy. Normy laboratoryjne tak jak i jednostki czasami się od siebie różnią, ale sugerowany zakres to mniej więcej 0,5 – 4,2. Niestety nawet wartość TSH mieszcząca się w tym zakresie nie gwarantuje nam dobrze pracującej tarczycy, a wartość powyżej 2 już może wskazywać na problemy z niedoczynnością.
  25. fT3 – aktywna (wolna) forma hormonu T3, który wpływa przede wszystkim na pracę układu nerwowego, gospodarkę metaboliczną i energetyczną organizmu, a także na pracę nerek. Najlepiej gdy fT3 mieści się w 1/3 górnej normy.
  26. fT4 – aktywna (wolna) forma hormonu T4, który podobnie jak T3 przede wszystkim wpływa na pracę układu nerwowego i metabolizm, ale także na pracę mięśni i układ kostny. Najlepiej gdy fT4 mieścić się w 1/3 górnej granicy normy. W przypadku fT3 i fT4 warto również sprawdzić czy występują na podobnym poziomie procentowym. W tym celu wykonujemy następujące działanie: (wynik badania – dolna granica normy) : (górna granica normy – dolna granica normy) x 100 = procentowa wartość hormonów. Najlepiej jeśli wartości procentowe fT3 i fT4 są do siebie zbliżone.
  27. antyTPO – przeciwciała przeciwko peroksydazie tarczycowej, która jest enzymem uwalniającym jod i biorącym udział w produkcji hormonów tarczycowych T4 i T3. Ich produkcja następuje na skutek źle funkcjonującego układu immunologicznego i traktowania przez niego komórek tarczycy jako obcych i stanowiących zagrożenie. Podwyższona obecność przeciwciał antyTPO może świadczyć o stanie zapalnym tarczycy związanym na przykład z Hashimoto.
  28. antyTG – przeciwciała przeciwko tyreoglobulinie, która jest hormonalnym białkiem produkowanym wyłącznie przez komórki pęcherzykowe tarczycy, także używanym przy produkcji hormonów tarczycowych T4 i T3. Podwyższona obecność przeciwciał antyTG również związana jest ze stanem zapalnym tarczycy.

Lista wydaje się długa, ale to naprawdę niezbędne minimum jeśli chodzi o profilaktykę. Wyniki tych badań dają obraz zdrowotnej kondycji naszego organizmu, dlatego to także absolutna podstawa jeśli chodzi o diagnostykę w kierunku jakiejkolwiek choroby. Gdy borykamy się już z jakimiś problemami, lista badań może się oczywiście wydłużyć pod kątem konkretnych podejrzeń (np. o badania hormonów płciowych). Konieczność wykonania dodatkowych badań może pojawić się również w przypadku nieprawidłowości w wynikach tych podstawowych (np. w przypadku podwyższonych wartości glukozy i insuliny warto wykonać dodatkowo krzywą cukrową i insulinową).

Jeśli chodzi o interpretację wyników, to pomimo że mam pewne obiekcje jeśli chodzi o niektóre normy i ze służbą zdrowia delikatnie mówiąc jakoś mi nie po drodze, to mimo wszystko odradzam robienie tego na własną rękę z pomocą wujka Google i cioci Wikipedii. Wyniki badań to nie tylko wartości mieszczące się w normie lub nie, dlatego powinien na nie spojrzeć ktoś, kto będzie widział zależności pomiędzy poszczególnymi wynikami, zwłaszcza jeśli nie wszystkie wartości wyszły „poprawnie”, a Ty cierpisz już na jakieś dolegliwości. Nawet jeśli nie przekonują Cię konwencjonalne metody leczenia, to spojrzenie lekarza jest dobrym punktem wyjściowym.

Ile kosztują badania?

Dużo. Niestety chcąc zrobić wszystko prywatnie trzeba liczyć się ze sporym jednorazowym wydatkiem. Jednak biorąc pod uwagę jak ważne są takie profilaktyczne badania, które w dodatku mają być wykonane raz w roku (oczywiście w przypadku pewnych nieprawidłowości być może niektóre z nich po jakimś czasie będzie trzeba powtórzyć), to warto przewidzieć taki wydatek w swoim budżecie. Poniżej przedstawiam ile kosztują poszczególne badania w laboratorium, z usług którego korzystam:

  1. Morfologia krwi z rozmazem – 10 zł
  2. Odczyn Biernackiego (OB) – 6 zł
  3. Ogólne badanie moczu – 10 zł
  4. CRP – 22 zł
  5. Cholesterol (całkowity, HDL, LDL) – 20 zł
  6. Trójglicerydy – 6 zł
  7. Sód – 6 zł
  8. Potas – 6 zł
  9. Wapń – 6 zł
  10. Magnez – 6 zł
  11. Żelazo – 6 zł
  12. Ferrytyna – 25 zł
  13. B12 – 35 zł
  14. Kwas foliowy (B9) – 35 zł
  15. Homocysteina – 70 zł
  16. 25(OH)D – 70 zł
  17. Fibrynogen – 10 zł
  18. Próby wątrobowe – 18 zł
  19. Kreatynina – 6 zł
  20. Mocznik – 6 zł
  21. Kwas moczowy – 6 zł
  22. Glukoza – 6 zł
  23. Insulina – 30 zł
  24. TSH – 20 zł
  25. fT3 – 22 zł
  26. fT4 – 20 zł
  27. anty-TPO – 40 zł
  28. anty-TG – 37 zł

RAZEM: 560 zł. Jest to spora kwota, ale gdyby podzielić ją na każdy miesiąc w roku, to ok. 47 zł miesięcznie nie wydaje się być już takie straszne. Można również spróbować uzyskać skierowanie chociaż na część z nich, bo zrobienie wszystkich badań w ramach NFZ jest praktycznie niemożliwe.

Jeśli zdecydujesz się na badania, do czego bardzo zachęcam, w laboratorium zawsze stawiaj się na czczo, min. 12h po ostatnim posiłku. Jeśli dzień wcześniej jadłeś gorzej niż zwykle (dużo więcej, bardziej tłusto itd.), piłeś alkohol, mało spałeś, to profilaktyczne badania nie mają sensu. Gdy dopiero co wyszedłeś z przeziębienia albo męczy Cię jakiś chwilowy stan zapalny, to jeśli nie chcesz wykonać badań w celu diagnostyki tych konkretnych dolegliwości, to profilaktyczne badania odłóż w czasie. Jeśli bierzesz suplementy, to powinieneś je odstawić na 5 dni przed badaniami. W przypadku kobiet okres trwania miesiączki również nie jest dobrym momentem na ich wykonanie. W skrócie: badania profilaktyczne wykonujemy w normalnych dla naszego ciała okolicznościach, aby mieć pogląd na stan faktyczny, a nie sporadyczną dla naszego ciała sytuację. Wykonując badania regularnie, miej na uwadze, aby wybrać jedno laboratorium, z którego usług będziesz korzystał. Różne placówki narzucają różne normy, czasem korzystają z innych jednostek, dlatego w celu ułatwienia sobie porównywania kolejnych wyników, najlepiej jest wykonywać badania w tym samym miejscu.

Zdrowia :)

Pragnę zaznaczyć, że tak jak środowisko medyczne uznaje wiarygodność wyników badań naukowych wybiórczo, tak ja w odniesieniu do swojego ciała daję sobie prawo do wyboru, którym doniesieniom naukowym daję wiarę (więcej na ten temat napisałam tutaj). Nie jestem lekarzem, a wpis powstał na podstawie informacji subiektywnie uznawanych przez mnie za słuszne oraz osobistych doświadczeń. W świetle obowiązującego prawa informacje zawarte w tekście nie mogą zastąpić opinii przedstawiciela środowiska medycznego, dlatego zachęcam do konsultacji z lekarzem.

Dodaj komentarz