Polecam

Pielęgnacja kosmetykami z Biochemii Urody

Moja skóra ma ograniczoną tolerancję na różnego rodzaju kosmetyki, dlatego testowanie nowych produktów nie jest moją ulubioną czynnością. Nowy kosmetyk pojawia się najczęściej tylko dlatego, że poprzednik się nie sprawdził, a gdy odnajdę produkt, który moja skóra polubi, to pozostaję mu wierna na lata. W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić właśnie kilka takich kosmetyków, które towarzyszą mi już od dłuższego czasu.

Na pewnym etapie mojego życia alergie dały nieźle popalić mojej skórze. Poszukując tego co mnie uczula zaczęłam bacznie analizować składy kosmetyków i szukać takich produktów, które przede wszystkim nie będą jej dodatkowo szkodzić, ale także poprawią jej nadszarpniętą kondycję. Coraz bliższe stały mi się kosmetyki organicznego pochodzenia oraz te z maksymalnie prostym składem pozbawione potencjalnie szkodliwych substancji. W ten sposób po raz pierwszy trafiłam na Biochemia Urody. Idea firmy jest prosta: „PIELĘGNACJA SKÓRY POPARTA FAKTAMI – czyli jeśli dany półprodukt kosmetyczny lub surowiec aktywny znajdzie się w naszej ofercie, to możesz być pewien, że stoją za nim badania potwierdzające jego skuteczność działania i użyteczność w zastosowaniu zewnętrznym na skórę”. Biochemia Urody sprzedaje zestawy do samodzielnego wykonania kosmetyków, które pozbawione są zbędnych wypełniaczy, sztucznych środków barwiących i substancji zapachowych oraz nadmiaru konserwantów. Samodzielnego? Tak, kosmetyki wykonujemy sami w domu. Sprzedawane są jako półprodukty w odpowiednich ilościach, które samodzielnie w bardzo łatwy sposób łączymy. Daje to gwarancję świeżości przygotowanego preparatu, zwłaszcza że poszczególne składniki przygotowywane są najczęściej bezpośrednio pod zamówienie lub z bardzo krótkim wyprzedzeniem. Już nie pamiętam, który produkt zamówiłam jako pierwszy, ale na dzień dzisiejszy korzystam z kilku i regularnie uzupełniam ich braki.

Potrójny żel hialuronowy 1,5%

Bezpośrednim ratunkiem dla mojej skóry miał być ekstrakt antyhistaminowy, o którym pisałam tutaj. W związku z tym, że największą skuteczność wykazuje w niewielkim stężeniu szukałam preparatu, z którym mogłabym go mieszać przed zastosowaniem na skórze. Wybór padł na potrójny żel hialuronowy 1,5%. Żel oparty jest na 100% kwasie hialuronowym, a dla wzmocnienia jego zbawiennych właściwości dla skóry i poprawienia wchłanialności zawiera w sobie aż trzy jego rodzaje, różniące się między sobą wielkością cząstek. Kwas hialuronowy to przede wszystkim działanie nawilżające (jedna cząsteczka kwasu potrafi zatrzymać w skórze ok. 250 cząstek wody). Występuje on naturalnie w naszej skórze, a jego właściwy poziom zapewnia jej jędrność i brak zmarszczek. Z wiekiem jego ilość w naszym organizmie maleje, więc stosowanie go kosmetykach wydaje się być dosyć zasadne. Kwas hialuronowy oprócz nawilżania, to także działanie łagodzące, gojące, stymulujące regenerację oraz odnawianie się komórek skóry i dokładnie to wszystko potrójny żel hialuronowy 1,5% robi z moją cerą. Używam go codziennie rano z dodatkiem ekstraktu antyhistaminowego przed nałożeniem kremu, aby zapewnić mojej skórze turbo nawilżenie i ten system sprawdza się u mnie już od lat. Od czasu kiedy kupiłam go po raz pierwszy nieco zmieniała się jego formuła i widzę, że aktualnie dostępny jest w wersji, którą dopiero będę używać po wykończeniu aktualnego opakowania (więcej na temat żelu możecie przeczytać tutaj).

Zestaw – Serum na okolice oczu i naczynka

Alergia najbardziej wyniszczyła moją skórę pod oczami i bardzo zależało mi aby znaleźć lekki kosmetyk na dzień, który dobrze nawilży i zregeneruje te rejony twarzy. Chociaż to nie naczynka były moim problemem, to szerokie spektrum działania jakie miały gwarantować składniki zawarte w serum na okolice oczu i naczynka sprawiły, że postawiłam właśnie na ten kosmetyk. Na szczęście się nie zawiodłam. Jego bazę stanowi żel hialuronowy wzbogacony peptydami roślinnymi, a składniki aktywne to kompleks peptydowy i kompleks na naczynka. Według BU serum wpływa między innymi na: produkcję białek skóry – kolagenu i elastyny, dzięki temu poprawia strukturę i elastyczność skóry, nawilża i delikatnie napina skórę, dając lekki efekt liftingujący, może wspomóc redukcję zmarszczek powierzchniowych wokół oczu. Wszystkie te pozytywne efekty jego działania mogę potwierdzić. Moja skóra pod oczami przez alergie była przesuszona, zaczerwieniona, lekko opuchnięta i dosłownie z dnia na dzień zaczęło przybywać jej zmarszczek. Bałam się, że pewnych zmian już nie uda się odwrócić, ale między innymi dzięki temu serum stan skóry wrócił do normy. Obecnie moja skóra wokół oczu nie ma specjalnych wymagań, ale produkt ten stosuję nadal. Serum ma delikatną konsystencję i bardzo dobrze się wchłania przez co nie jest kłopotliwe w stosowaniu (więcej na temat serum możecie przeczytać tutaj).

Zestaw – Serum-olejek regenerujący 3xROSE

Kolejnym serum które stosuję, to olejek regenerujący na bazie róż: pomarańczowego oleju z pestek owocu róży dzikiej, maceratu z płatków marokańskiej róży stulistnej oraz pachnącego olejku eterycznego z ekskluzywnej, bułgarskiej róży damasceńskiej z rodzaju Kazanlika. Serum dodatkowo wzbogacone jest 24-karatowym złotem, koenzymem Q10 (1%) oraz witaminą E i to bogactwo składników jest wyraźnie odczuwalne. Biochemia Urody deklaruje, że serum ma działanie silnie nawilżające, regenerujące i przeciwzmarszczkowe, co zdecydowanie mogę potwierdzić. Cera przy jego dłuższym stosowaniu jest wyraźnie odżywiona i wygładzona, a niedoskonałości, przebarwienia czy też uszkodzenia naskórka dużo szybciej znikają. Serum polecane jest jako produkt na noc i tak je stosuję, a skóra każdego ranka jest zdecydowanie bardziej nawilżona, wypoczęta, rozświetlona i uspokojona. Ma lekką konsystencję, dobrze rozprowadza na skórze, szybko się wchłania i cudownie pachnie. Docelowo serum przeznaczone jest do cery dojrzałej, suchej, zniszczonej, delikatnej, wrażliwej i naczynkowej, jak również dla cery lekko tłustej i mieszanej, ale każdy typ skóry powinien odczuć pozytywną moc jego działania (więcej na temat serum możecie przeczytać tutaj).

Zestaw – Tonik z kwasem BHA 2% + kwas szikimowy 5%

To najsilniejszy kosmetyk jaki posiadam z Biochemii Urody. Długo zastanawiałam się nad jego zakupem. Kwasy to nie takie byle co i początkowo w głowie pojawiła się myśl, że może to zbyt inwazyjny specyfik, aby kupować go w formule do samodzielnego wykonania. Przy okazji któregoś z zamówień jednak się zdecydowałam i nie żałuję. Tonik zawiera kwas salicylowy (BHA) 2% oraz kwas szikimowy (AHA) 5% i to właśnie nim zawdzięcza swą moc. Produkty z kwasami kojarzą się głównie ze złuszczaniem i regeneracją naskórka, ale ten ma również wiele innych właściwości. Tonik działa: antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo i antyseptycznie, komedolitycznie (czyli pomaga w oczyszczaniu porów skóry i redukcji zaskórników), łagodząco, przeciwzapalnie, gojąco (sprzyja gojeniu wyprysków oraz wspomaga redukcję blizn i śladów potrądzikowych), nawilżająco i wygładzająco, anty-zmarszczkowo i przeciwstarzeniowo (reguluje odnowę komórkową, pomaga likwidować objawy fotostarzenia skóry), zwiększa penetrację i działanie nałożonych w następnej kolejności produktów, wspomaga walkę z przebarwieniami pigmentacyjnymi i pozapalnymi (ślady po wypryskach), zapobiega wrastaniu włosów po depilacji, wcierany w skórę głowy wspomaga walkę z łuszczeniem i łupieżem. Wszystkie z powyższych właściwości związanych ze skórą twarzy mogę potwierdzić, a w pozostałych przypadkach trudno mi pisać o jego skuteczności, ponieważ nie testowałam go w takich okolicznościach. Tonik pomógł mi również wyleczyć zmianę skórną na nodze, której nie potrafił ani zdiagnozować ani tym bardziej wyleczyć dermatolog. Zapisane przez niego sterydy tylko pogorszyły sprawę, ale na szczęście tonik z Biochemii Urody pomógł bezpowrotnie zażegnać problem. Tonik stosuję wieczorem praktycznie cały rok. Z pominięciem okresu letniego jest w codziennym użyciu. Kiedy pojawia się więcej słońca również go stosuję, ale trochę mniej regularnie i ze szczególnym zwróceniem uwagi na fakt, że produkty z kwasami uwrażliwiają skórę na promieniowanie UV i powinna być ona wtedy dodatkowo chroniona. Do wykonania toniku niezbędny jest spirytus rektyfikowany 95%, którego Biochemia Urody w zestawie nie dołącza, ale który jest do kupienia na przykład w Biedronce i pewnie w każdym sklepie monopolowym. Początkowo miałam obawy związane z obecnością alkoholu w składzie. Bałam się, że produkt może okazać się zbyt wysuszający dla mojej skóry. Na szczęście nic takiego nie ma miejsca, ale jeśli ktoś mocno nie toleruje alkoholu w kosmetykach może sięgnąć po nieco łagodniejszy produkt (Zestaw – Tonik z kwasem BHA 2% (bez alkoholu)). Tonik nie powoduje u mnie silnego złuszczania. Wszystko odbywa się na poziomie niewidocznym dla oka i jego stosowanie nie jest dla mnie w żaden sposób kłopotliwe, jednak bardzo wrażliwa cera może zachowywać się trochę inaczej. Aktualnie mam chyba czwarte pakowanie tego produktu i jestem tak zadowolona z jego dobroczynnego wpływu na moją skórę, że nie planuję zamieniać na cokolwiek innego. (więcej na temat toniku możecie przeczytać tutaj).

Zestaw – Peeling enzymatyczny

Na peeling enzymatyczny zdecydowałam się ponieważ chciałam skorzystać z czegoś delikatniejszego niż stosowane przeze mnie wcześniej tradycyjne peelingi złuszczające naskórek w sposób mechaniczny. Aktywnym składnikiem peelingu z Biochemii Urody jest koncentrat dwóch enzymów – bromelainy, czyli enzymu z miąższu ananasa oraz papainy, czyli enzymu z miąższu owocu papai. Zadaniem enzymów jest delikatnie rozpuszczenie martwego i zrogowaciałego naskórka. Dodatkowo działają łagodząco i gojąco na skórę. Producent zapewnia, że „tylko forma peelingu w proszku zapewnia trwałość i skuteczne działanie enzymów – bromelainy i papainy. Enzymy te w środowisku wodnym ulegają rozłożeniu, dlatego forma proszku gwarantuje największą efektywność peelingu enzymatycznego”. Być może nie jest to najwygodniejszy sposób użycia, bo proszek należy rozmieszać np. z wodą lub hydrolatem (do tego celu używam lawendowego hydrolatu również z Biochemii Urody i mieszam w dłoni potrzebną ilość) i dużo łatwiej skorzystać z gotowej formuły wyciskanej z tubki, ale mi taka forma kompletnie nie przeszkadza. Peeling oprócz wcześniej wspomnianych wcześniej enzymów zawiera jeszcze inne składniki, dzięki którym posiada dodatkowe właściwości: wspomaga rozjaśnianie przebarwień, nawilża i łagodzi podrażnienia skóry oraz działa przeciwzapalnie i przyspiesza gojenie. Od jakiegoś czasu kosmetyk dostępny jest w dwóch wariantach w zależności od rodzaju cery, więc można go lepiej dopasować do swoich potrzeb. Peeling stosuję wieczorem raz w tygodniu i kiedy jest w użyciu odpuszczam sobie stosowanie toniku z kwasami, aby nie działać zbyt agresywnie na skórę. Nigdy nie zmywam go od razu tylko dodatkowo zostawiam na kilka minut na skórze jak maseczkę. Cera po użyciu zawsze jest wyraźnie wygładzona i miękka. Bardzo cenię sobie jego właściwości, a zwłaszcza fakt, że nie trzeba ostro traktować skóry jak w przypadku peelingów mechanicznych (więcej na temat peelingu możecie przeczytać tutaj).

Zestaw – Maseczka MORSKA z perłami

Algi morskie mają szereg znakomitych właściwości. Od dawna stosuję je doustnie, ale kiedy zauważyłam maseczkę morską z perłami, postanowiłam spróbować czy zewnętrznie będą działać na mnie tak samo dobrze jak od wewnątrz. Głównym składnikiem maseczki jest spirulina, która ma ogromne właściwości odżywcze i pielęgnacyjne. Ma wysoką zawartość protein, kwasu gamma-linolenowego oraz szeregu witamin i minerałów, które korzystnie wpływają na skórę. Dzięki zawartemu w nich chlorofilowi
działa antyoksydacyjnie, zwalczając wolne rodniki oraz przeciwzapalnie, łagodząco i antyalergicznie. Obok spiruliny w maseczce znajduje się również masa perłowa, która bogata jest w aminokwasy, które odpowiadają za proces gojenia i prawidłowy metabolizm komórek skóry. Dodatkowo posiada właściwości antyseptyczne i przeciwzapalne. Maseczkę mogą stosować posiadacze każdego typu cery. Przygotowuję się ją bezpośrednio przed użyciem przez wymieszanie z wodą lub hydrolatem (podobnie jak w przypadku peelingu używam w tym celu hydrolatu lawendowego z Biochemii Urody). Maseczkę stosuję raz w tygodniu nakładając na 20 minut. Po nałożeniu zasycha na skórze, dlatego można (ale nie jest to konieczne) w trakcie spryskiwać twarz np. wodą czy hydrolatem w atomizerze. Po zmyciu maseczki moja twarz jest lekko zaczerwieniona przez ok. 10 minut, ponieważ proces jej zmywania ze skóry działa jak lekki peeling. To co lubię w tej maseczce najbardziej, to natychmiastowy efekt. Kiedy zaczerwienie już zniknie, gołym okiem widać, że skóra jest gładka i promienna. Teraz kiedy furorę robią maseczki w płachcie opcja, którą trzeba mieszać, nakładać i zmywać może wydawać się mało atrakcyjna. Mnie absolutnie w niczym taka forma w niczym nie przeszkadza, a efekt działania na moją skórę zdecydowanie rekompensuje ewentualne niedogodności (więcej na temat maseczki możecie przeczytać tutaj).

Puder bambusowy 100%

Puder bambusowy był jednym z pierwszych produktów jakie zakupiłam w Biochemii Urody. W skład tego produktu wchodzi tylko bambus, który jest rozdrobniony do postaci bardzo drobnego pyłku. Zawiera on bardzo duże ilości krzemionki i to dzięki jej obecności puder zawdzięcza swoje właściwości matujące. Puder daje całkowicie transparentne wykończenie bez efektu bielenia skóry. Oprócz tego wykazuje właściwości pielęgnujące skórę – działa antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga gojenie i reguluje aktywność gruczołów łojowych. Używam go bezpośrednio na skórę gdy się nie maluję (jego matujące działanie doceniam zwłaszcza gdy w użyciu są bardziej tłuste kremy) lub jako element wykańczający i utrwalający podkład mineralny. Puder można zmówić z pudełkiem lub jako samo uzupełnienie do pudełka. Jedyne zastrzeżenie jakie posiadam to właśnie owe pudełko. Produkt stosuje się wygodnie przez wysypanie stosownej ilości na wieczko, ale nie jest on w żaden sposób zabezpieczony przed wysypywaniem się w obrębie pudełka. Jeśli korzystamy z niego tylko w domu, to problem w zasadzie nie istnieje (no chyba, że produkt nam spadnie), ale jeśli chcemy go zabrać do torebki czy w podróż, to przy otwieraniu pudełka może nas zdziwić ilość produktu próbującego się rozsypać. Na szczęście problem ten można rozwiązać wkładając między pudełko a wieczko kilka płatków kosmetycznych, a produkt jest na tyle dobry w swoim działaniu, że na tą małą niedogodność można przymknąć oko.

Biochemia Urody w swojej ofercie ma bardzo wiele produktów. Te które zdecydowałam się zakupić stosuję regularnie (niektóre od kilku lat) i naprawdę mogę je polecić. Podstawową zaletą produktów z BU jest fakt, że ich pozytywny wpływ na skórę jest widoczny praktycznie od pierwszego zastosowania. Składy produktów są proste, ale jednocześnie opracowane tak, aby miały maksymalnie szeroki zakres działania. Pozbawione są szkodliwych substancji i niepotrzebnych wypełniaczy, co jest ogromnym plusem. Produkty zakupione w Biochemii Urody przygotowujemy sami i na pierwszy rzut oka może wydawać się to kłopotliwe, ale spójrzmy co zrobiła firma, aby to zadanie nam ułatwić: każdy zestaw zawiera odważoną ilość potrzebnych składników, receptury są proste i szybkie do wykonania według szczegółowych instrukcji zawartych na stronie, nie wymagają dodatkowego zakupu opakowań, wagi, zlewek, cylindrów, termometru, pehametru i innych akcesoriów laboratoryjnych, ich przygotowanie nie wymaga znajomości chemii oraz jakichkolwiek obliczeń, a wszystkie potrzebne pojemniki, buteleczki, etykietki, mieszadełka zawarte są w zestawie. To jest na prawdę łatwe do wykonania :) Jeśli z różnych względów drogeryjne produkty Wam nie służą, jeśli chcecie ograniczyć tzw. chemię w kosmetykach, jeśli Wasza skóra ma specjalne wymagania, to być może właśnie kosmetyki z Biochemii Urody okażą się strzałem w dziesiątkę :)

Dodaj komentarz