Moim zdaniem

Ludzie na diecie vs. reszta świata

Każda dieta odbiegająca od utartego w powszechnej świadomości „normalnego” sposobu odżywiania dla wielu osób jest anomalią i zazwyczaj niesie za sobą brak zrozumienia oraz często brak akceptacji. Gdy jesz inaczej niż wszyscy, to zdecydowanie łatwiej jest funkcjonować w społeczeństwie gdy masz do zrzucenia nadprogramowe kilogramy lub borykasz się z jakimiś zdrowotnymi problemami. Twoje „dziwactwa” są wtedy niejako usprawiedliwione. Bez takich trudności dla większości osób po prostu przesadzasz, wymyślasz, a może nawet Ci odbiło.

Akceptuj

Nie ma uniwersalnego sposobu odżywiania, który bez wyjątku będzie dobry dla wszystkich. Ludzie przechodzą na różne diety, bo muszą ze względu na swoje zdrowie. Robią to także dlatego, bo chcą i wtedy trwale zmieniają swoje nawyki żywieniowe w poszukiwaniu najlepszej dla siebie opcji. I kiedy jesteś chory czy otyły, restrykcje w odżywianiu są jako tako przez społeczeństwo akceptowane, tak w przypadku osób, które robią to z nieprzymuszonej woli tej akceptacji i zrozumienia u innych ludzi zdecydowanie brakuje. Wielu osobom nie mieści się w głowie, że rezygnacja z niektórych produktów może być świadomą i przemyślaną decyzją, z którą po prostu człowiekowi żyje się dobrze i wcale nie cierpi katuszy z powodu narzuconych sobie ograniczeń. Nie zamierzam upierać się w kwestii zrozumienia czyiś wyborów żywieniowych, bo tego tak naprawdę ani ja ani nikt odżywiający się „inaczej” do szczęścia nie potrzebuje (chociaż przyznaję, że z nim pozostałe kwestie byłyby zdecydowanie łatwiejsze). Poza tym ze względu na fakt, że ludzi zazwyczaj nie interesują zależności i korelacje miedzy jedzeniem a zdrowiem, o takie zrozumienie jest po prostu trudno. Natomiast przy akceptacji cudzych wyborów żywieniowych już upierać się będę i to bez względu po której stronie dietetycznej barykady stoisz, bo na akceptację swoich decyzji zasługuje zarówno osoba będąca na jakiejś specjalnej diecie jak i ta zaglądająca kilka razy w tygodniu do McDonald’s. Nawet jeśli nie rozumiesz czyiś decyzji lub uważasz je za wymyślne, przesadzone czy nawet złe, to absolutnie nie Twój problem co ląduje na czyimś talerzu – jego życie, jego ciało, jego wybór. Oczywiście nie mówię o ekstremalnych przypadkach jakimi są zaburzenie odżywiania, bo trudno mówić o akceptacji gdy mamy do czynienia z anoreksją, bulimią czy też otyłością, ale są to na tyle złożone problemy, że sama dezaprobata zachowania, to nie dość że za mało, ale także nie do końca dobre rozwiązanie. Kompletnie pomijam również aspekt żywienia dzieci, bo byłoby to bardzo nieodpowiedzialne, aby tak ważną kwestię jaką jest odżywianie pozostawić im samym i bezkrytycznie obserwować jak objadają się chipsami i słodyczami, bo tak to by właśnie w większości przypadków wyglądało.

Nie krytykuj

Niestety brak zrozumienia i akceptacji zazwyczaj idzie w parze z krytyką. O wypowiedziach jawnie szydzących w ogóle szkoda wspominać, ale krytyka nie zawsze musi być werbalna. Spojrzenia pełne dezaprobaty czy politowania są równie mało przyjemne jak pogardliwe pytania typu: to co ty w ogóle jesz?! Jeśli odżywiając się „normalnie” czujesz się dobrze i cieszysz się nieskazitelnym zdrowiem, to cieszę się bardzo z tego powodu, jednak to nie dowód na to, że każda inna dieta to wymysł czy fanaberia. To, że nie wyobrażasz sobie rezygnacji z czegokolwiek (bo przecież jak zwykło się mawiać – wszystko jest dla ludzi, co nie?), nie oznacza, że każdy kto wprowadza jakieś ograniczenia do swojej diety zasługuje na słowa krytyki. Jedz tak jak Ci się podoba i pozwól innym robić to samo. Nie popieram postawy próbującej nawrócić cały świat na swoje (często w swoim przekonaniu jedyne słuszne) poglądy. Żyj i daj żyć innym. Jeśli uważasz, że postępujesz słusznie i inni również mogliby na tym skorzystać, to zamiast krytykować czy narzucać swoje zdanie, zawsze lepiej jest robić swoje i dawać przykład swoim życiem.

Nie wyśmiewaj

Jeśli człowiek czegoś nie rozumie bardzo często jego naturalną (co nie oznacza, że dobrą!) reakcją jest wyśmiewanie. Pamiętam jakie reakcje budziły bezglutenowe przepisy Ani Lewandowskiej. Ile memów krąży nadal po sieci wyśmiewających brak tego prozapalnego białka w diecie. Wiele osób się śmieje, ale już mało kto zadał sobie trud aby sprawdzić, że dieta bezglutenowa to nie żadna fanaberia, ale często ratująca zdrowie (a w przypadku celiakii nawet życie) konieczność. Niestety nie dotyczy to tylko dorosłych. Problem jest bardzo widoczny wśród dzieci, które potrafią wyśmiać sałatę w czyjejś kanapce lub każde inne pieczywo, które nie jest zwykłą pszenną bułką czy chlebem. Rodzic który chce albo musi wpajać dziecku zdrowsze nawyki żywieniowe, zderza się często z okrucieństwem rówieśników swojej pociechy, a takiemu dziecku (zwłaszcza choremu) i bez tego jest szalenie trudno funkcjonować wśród „normalnie” odżywiających się kolegów.

Nie oceniaj

Ocenianie innych przychodzi człowiekowi z niebywałą łatwością. Nawet jeśli nie jesteś na tyle śmiały czy może raczej bezczelny, aby kogoś otwarcie skrytykować lub wyśmiać, to myśli w głowie albo uwagi wymieniane za czyimiś plecami typu ten znowu żre, chociaż jest gruby albo zjadłaby coś więcej niż tylko te zielone, bo przecież na pewno jest niedożywiona, są już na porządku dziennym. Warto sobie uświadomić, że nigdy nie mamy całkowitego poglądu na sytuację, a to z miejsca wyklucza pewność dokonania jej prawidłowej oceny. Taki przykład: widzisz otyłą osobę w McDonald’s i myślisz, że mając taką wagę pewnie często tu zagląda. Jednak prawda może być naprawdę różna. Może ta osoba, którą zdążyłeś oskarżyć w myślach o fastfoodowe obżarstwo właśnie zrzuciła 20 kg i zrobiła sobie nagrodę w postaci tzw. cheat meal, a może odchudza się od dawna i dopadła ją chwila słabości, z której nie jest ani zadowolona ani tym bardziej dumna, a na pewno w drodze do stolika zdążyła zebrać co najmniej tuzin pogardliwych spojrzeń. Osoba skrupulatnie wypytująca kelnera w restauracji o zawartość wspomnianego już wcześniej glutenu w posiłkach nie musi być podążającym za „modą” wariatem, tylko nieszczęśliwym posiadaczem wrzodziejącego jelita, o czym możesz nigdy się nie dowiedzieć, nawet jeśli siedzicie przy tym samym stoliku. W ocenie można się bardzo pomylić i kogoś skrzywdzić swoim osądem. Oczywiście ocena może również okazać się prawidłowa, ale wracam do tego co pisałam o akceptacji – nawet jeśli masz rację, to guzik Ci do tego jak żywią się inni.

Respektuj

Bez względu na to czy ktoś jest na odmiennej diecie ponieważ się odchudza, ma kłopoty ze zdrowiem, czy po prostu taka jest jego wola, zawsze powinniśmy szanować jego wybory żywieniowe. Skoro wiesz, że ktoś nie je tego czy tamtego, to po jaką cholerę proponujesz mu to do jedzenia? Jasne, propozycja sama w sobie jeszcze nie nosi znamion okrucieństwa, bo czasami to automatyzm i zwykła grzeczność. Jednak proponowanie zakazanych produktów ludziom odżywiającym się inaczej z przymusu a nie z własnej woli, na przykład dzieciom będącym na diecie ze względu na alergie pokarmowe, to już zwykłe draństwo. Przecież nic się nie stanie jak trochę zjesz, taka ilość na pewno ci nie zaszkodzi… No ludzie, co jest z Wami? Jeśli chcesz, to jedz ile wlezie, ale bądź człowiekiem i uszanuj fakt, że nie każdy może podzielać Twój entuzjazm w odniesieniu do niektórych produktów lub co gorsza – entuzjazm może mieć ten sam albo nawet większy, ale ze względów zdrowotnych po prostu nie może tego zjeść.

Nie żałuj

Jeśli ktoś zmienia swoje nawyki żywieniowe z własnej i nieprzymuszonej woli i znalazł dietę, która mu służy i na której czuje się świetnie, to wszystkie teksty typu jak mi Ciebie szkoda albo jaki jesteś biedny, że nie możesz jeść wszystkiego są mu całkowicie obojętne. Serio :) Gorzej z osobami, które na diecie są z konieczności i rezygnacja z niektórych produktów sprawia im mniejsze lub większe trudności. Twoje żałowanie nie dość, że w żaden sposób nie poprawia ich sytuacji, to jeszcze będzie utwierdzać w przekonaniu, że spotkało ich coś ciężkiego, być może ponad ich siły. Może i jest Ci szkoda, może i szczerze współczujesz tych wszystkich ograniczeń, ale uwierz mi – nie pomagasz. Lepiej pochwal i wyraź uznanie, że ktoś daje sobie radę w takiej sytuacji, zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko.

Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że aktualnie mój sposób odżywiania jest moim własnym, w mojej ocenie słusznym dla mnie wyborem na tym etapie życia. Nie jem wszystkiego i nie jest mi przykro z tego powodu. Bez problemu siadam do stołu z osobami odżywiającymi się inaczej niż ja, nawet jeśli są na nim rzeczy, które są kompletnie poza kręgiem moich kulinarnych zainteresowań. Przyznaję, że bardzo wygodnie mi było powoływać się na alergie pokarmowe, aby grzecznie odmawiać jedzenia, które kompletnie nie jest dla mnie atrakcyjne. Teraz kiedy w miarę się z nimi uporałam i nie mam czym się zasłaniać, po prostu muszę być „niegrzeczna” – trudno :) Kiedyś wszelkie pytania, uwagi czy komentarze z automatu rodziły postawę: zaraz wyjaśnię i wytłumaczę, dlaczego uważam, że to jak jem, ma sens. Jeśli mam być szczera, to nie pamiętam czy kiedykolwiek przyniosło to pozytywny skutek :D Dzisiaj już nic nikomu nie tłumaczę (poza najbliższymi – wybaczcie Kochani, że czasem się wymądrzam :D), bo to starta czasu. Na uwagi reaguję uśmiechem bez wdawania się w zbędne dyskusje. Jeśli ktoś naprawdę będzie chciał poznać moje zdanie, powody oraz kroki jakie podejmuję, to po prostu zapyta i będzie chciał rozmawiać bez dozy ironii czy krytyki. Szczerze przyznaję, że do pewnego momentu w swoim życiu zdarzało mi się mimowolnie oceniać ludzi dokonujących gorszych wyborów żywieniowych. Mając świadomość szkodliwości niektórych decyzji w głowie często pojawiała się myśl: rany, jak możesz to robić swojemu zdrowiu? Na szczęście chyba już dojrzałam do postawy „nie oceniam” i to nie tylko w kwestiach żywieniowych. Nie wtrącam się w to jak żywią się inni (no dobra, najbliższym czasem mącę w talerzach), ale otwarcie przyznaję, że jak widzę rocznego bobasa jeszcze niemówiącego, a już trzęsącego się na widok chipsów w markecie albo dzierżącego w dłoni batona, to czasem korci mnie aby rodzicom tego malucha powiedzieć, że to zdecydowanie nie jest odpowiednie jedzenie dla ich dziecka. Chociaż nigdy nie zdarzyło mi się otwarcie skrytykować cudzych wyborów żywieniowych, to słuchanie bez komentarza opowieści dumnych matek jak ich 9 miesięczne dziecko ładnie wcina kebab albo jak uroczo brudzi się kawałkiem tortu, to nadal dla mnie spore wyzwanie… Podsumowując: jeśli każdy podejdzie z szacunkiem i akceptacją do żywieniowych wyborów (jakiekolwiek by nie były) innych osób, to wszystkim będzie żyło się lepiej :)

Dodaj komentarz