Kuchnia

Leśna tarta bez cukru, glutenu, laktozy i pieczenia

Wyobraź sobie taką sytuację: słodka przekąska bez cukru, bez tłuszczu, bez glutenu, bez laktozy i w dodatku bez pieczenia. Niemożliwe? A jednak jest takie ciasto, które pomimo tego, że jest bez „wszystkiego”, to w smaku ma absolutnie wszystko, co słodycze mieć powinny i łatwo możesz przekonać się o tym sam.

Słodycze to silna pokusa, z którą walczy wiele osób. Sklepowe półki wręcz uginają się od różnych słodkości, ale… I tu mógłby pojawić się bardzo długi wywód, dlaczego sięganie po nie jest fatalną decyzją, ale w dzisiejszym wpisie przychodzę dzielić się dobrą nowiną w postaci przepisu na genialną leśną tartę, a nie piętnować jakość sklepowego jedzenia :) Na przepis trafiłam już jakiś czas temu na blogu Ani Lewandowskiej (tutaj go znajdziecie) i jako fanka owoców leśnych od razu wiedziałam, że to może być coś pysznego. Według mnie tatra nie potrzebuje ani grama cukru czy innych substancji słodzących, a słodycz daktyli została idealnie przełamana lekko kwaśnym smakiem owoców. Ponieważ oryginalny przepis został przeze mnie nieco zmodyfikowany, poniżej dzielę się moją wersją jego wykonania. Bez względu na to z którego wariantu zdecydujecie się skorzystać, uważajcie, bo ta tarta jest niebezpiecznie smaczna :)

Składniki:

  • 40 suszonych daktyli
  • 100 g wiórków kokosowych
  • ok. 60 g ryżu preparowanego
  • 250 g malin świeżych lub mrożonych
  • 150 g borówek/jagód świeżych lub mrożonych
  • 500 ml wody
  • 6 łyżeczek agar-agar lub żelatyny

Proporcje składników podaję dla tortownicy o średnicy 25 cm (u Ani jest mniejsza, więc trzeba zwrócić na to uwagę).

Wykonanie:

Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 10-15 min aby zmiękły. Następnie odcedzamy je i blendujemy w misce na gładką masę. Do daktyli dodajemy preparowany ryż i wiórki kokosowe. Wszystko dokładnie mieszamy, aby składniki dobrze się połączyły. Tortownicę wykładamy folią spożywczą (stosuję ten zabieg aby zminimalizować ryzyko „ucieczki” galaretki pod spód ciasta). Przygotowaną masę przekładamy do tortownicy i dokładnie rozprowadzamy ją na dnie tak aby zlikwidować wszelkie szczeliny. Do tej czynności trzeba się przyłożyć, ponieważ jeśli zrobimy to niedokładnie, galaretka z owoców ucieknie przez wszystkie wolne miejsca jakie jej zostawimy (wariant Ani jest pod tym względem bezpieczniejszy, ponieważ składniki z których przygotowuje spód są po prostu drobniejsze).

Tak przygotowaną masę wstawiamy do lodówki na około godzinę. W tym czasie w ciepłej wodzie rozpuszczamy agar-agar lub żelatynę, dodajemy owoce i blendujemy. Po wystygnięciu galaretkę przelewamy na wcześniej przygotowany spód. W związku z tym, że ryż będzie trochę chłonął wilgoć z galaretki, robiłam to w trzech etapach z bardzo cienką warstwą na początek.

Jeśli tartę będziecie przygotowywać w sezonie, to świeże maliny czy borówki będą jak najbardziej wskazane do przyozdobienia ciasta. Tartę ze zdjęć przygotowałam w całości z mrożonych owoców i jest równie smaczna :)

Smacznego!!!

 

  

Dodaj komentarz