Zdrowie

Która woda jest dla nas najlepsza?

Na rynku dostępnych jest bardzo dużo wód mineralnych. Jako konsumenci mamy więc w czym wybierać. To po jaką wodę sięgamy nie jest bez znaczenia dla naszego organizmu i powinniśmy robić to w przemyślany sposób. Jaka woda będzie zatem dla nas najlepsza? Chciałabym udzielić odpowiedzi na to pytanie i polecić coś konkretnego, ale w tym przypadku nie ma uniwersalnego rozwiązania. Wbrew pozorom jest to dużo bardziej skomplikowane zagadnienie, ale spróbuję Wam nakreślić jego istotę i być może ułatwić dokonywanie bardziej świadomych wyborów.

Woda jest nam potrzebna i powinniśmy ją pić. Dbając o prawidłowe nawodnienie naszego organizmu (o którym pisałam TUTAJ ) powinniśmy znaleźć dla niej miejsce każdego dnia. Tylko którą wodę wybrać? Aby dokonać właściwego wyboru musimy wziąć pod uwagę kilka czynników i co najważniejsze – rozpatrywać je równolegle.

Mineralizacja

Minerały są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów metabolicznych w każdym organizmie, więc woda mineralna już z samej nazwy wydaje się być dobrym sposobem na ich uzupełnienie. Dostępne mamy wody nisko, średnio i wysokozminaralizowane, ale skoro pierwiastki mineralne są nam tak bardzo potrzebne, to te ostanie wydają się być idealnym wyborem. I wszystko by się zgadzało gdyby nie fakt, że minerały można przedawkować, a to już zagraża naszemu zdrowiu (np. picie dużych ilości wody z ich wysokim nasyceniem może obciążać nerki i w zależności od ich składu, podobnie jak przewlekłe odwodnienie, mogą powodować powstawanie w nich kamieni). Woda niskozmineralizowana nie dostarczy nam zbyt wielu składników mineralnych, jednak wypijana w bardzo dużych ilościach może powodować dodatkowe ich wypłukiwanie z organizmu i paradoksalnie w konsekwencji doprowadzić do odwodnienia. Biorąc powyższe pod uwagę optymalnym wyborem wydają się być wody średniozmineralizowane, ale w tym momencie powinniśmy zacząć rozpatrywać kolejny czynnik – poziom pH.

Poziom pH  

Aby organizm mógł prawidłowo funkcjonować potrzebuje unormowanego poziomu pH. Jego poziom przekłada się bezpośrednio na kwasowość płynów w organizmie, dlatego dobrym punktem odniesienia jest krew, której pH w prawidłowych warunkach wynosi 7,35-7,45. Równowaga kwosowo-zasadowa organizmu to dosyć rozległe zagadnienie, ale w dużym uproszczeniu: na zakwaszenie naszego ciała wpływa zła dieta, używki, leki, stres, brak aktywności fizycznej lub jej nadmiar. Aby dodatkowo nie zakwaszać organizmu, woda którą spożywamy powinna mieć pH na poziomie krwi lub wyższym. Poziom pH jest zatem jednym z ważniejszych parametrów wody, ale próżno szukać o nim informacji na etykietach dostępnych wód mineralnych. Bardzo mocno uogólniając, można przyjąć, że wraz ze wzrostem mineralizacji wody spada jej poziom pH (wody gazowane również mają niższe pH w porównaniu z tymi bez gazu).

Potencjał REDOX

Kolejnym parametr o którym mówi się coraz częściej i który mówi sporo w właściwościach spożywanej wody, jest potencjał REDOX. Określa zdolność do utleniania (oksydacji) lub redukcji (antyoksydacji) danej substancji, czyli jest miarą możliwości oddawania lub przyjmowania elektronów. Im wyższe zdolności utleniające, tym większa ilość wolnych rodników, a jak wiemy są one bezpośrednią przyczyną uszkadzania struktury naszych komórek (nawet na poziomie DNA), co powoduje stany chorobowe, przyspiesza ich obumieranie i starzenie się organizmu. Im wyższe zdolności redukujące, tym umiejętność eliminacji wolnych rodników jest większa. Potencjał REDOX na poziomie obojętnym dla organizmu wynosi 200 mV. Wszystkie substancje o wyższym potencjale są utleniaczami (im wyższy tym gorzej), zaś te wykazujące wartości niższe to reduktory (przy wartościach poniżej -350 mV mowa jest nawet o właściwościach uzdrawiających). W przypadku wód mineralnych trudno znaleźć te o właściwym potencjale (nawet jeśli przy źródle woda wykazuje dosyć dobre wartości potencjału REDOX, to proces jej butelkowania wiele w tym zakresie zmienia na jej niekorzyść). Można przyjąć, że jego wartość dla wód dostępnych w sklepach to ok. 250-350 mV. Nieco lepiej jest z wodą kranową, którą spożywamy na co dzień – ok. 150-250 mV.

 Co zatem powinniśmy pić?

Mam świadomość tego, że to co przeczytaliście do tej pory, mogło wprowadzić małe zamieszanie, ale na samym początku wspomniałam, że jest to skomplikowane zagadnienie i chyba teraz sami rozumiecie dlaczego. Co zatem powinniśmy pić? W tej kwestii sami uczeni lubią się spierać i obierać różne stanowiska, więc kogo słuchać? Jak wybrać mądrze? To co powinniśmy na pewno uwzględnić przy podejmowaniu decyzji to stan naszego zdrowia. Mineralizacja organizmu za pomocą wody nie jest zła, ale powinna być stosowana z rozsądkiem. Małe dzieci, osoby starsze czy borykające się z problemami układu moczowego powinny unikać wód średnio czy wysokozmineralizowanych aby nie obciążać nerek. W sytuacjach kiedy nasza równowaga elektrolitowa zostaje zaburzona, takich na przykład jak intensywne pocenie się  przy bardzo dużym wysiłku fizycznym czy silne biegunki, zwiększenie podaży minerałów przy pomocy wody jest jak najbardziej wskazane. Jeśli w naszym organizmie wystąpią niedobory konkretnych minerałów jak np. magnez czy potas, możemy okresowo wprowadzić do diety wody wysokozmineralizowane z odpowiednim dla naszych braków nasyceniem poszczególnych pierwiastków, aby te niedobory uzupełnić. Woda jednak nie powinna być jedynym źródłem minerałów dla naszego organizmu. Jest jeszcze prawidłowa dieta, o którą powinniśmy dbać tak samo jak o nawodnienie naszego ciała. Uważam, że długoterminowe spożywanie dużych ilości wód o podwyższonej mineralizacji nie jest nam potrzebne ani nie wychodzi nam na zdrowie. Poza tym nie zapominajmy, że mineralizacji obniża pH wody i będzie ona zakwaszać nasz organizm. Im jest bardziej zakwaszony, tym stwarzamy lepsze warunki do rozwoju bakterii, grzybów i wirusów (pamiętajmy, że o pH naszego organizmu nie decyduje tylko woda!). A co z potencjałem REDOX? Spożywanie wód z dużym nasyceniem aktywnym wodorem (czyli tej o ujemnej wartości potencjału) wydaje się być sensowne (dodam, że mają one pH powyżej 8,5). Według badań właściwości antyoksydacyjne takiej wody działają na nasze ciało uzdrawiająco, a te z ostatnich lat dodatkowo dowodzą, że aktywny wodór potrafi być bardziej skuteczny w walce z wolnymi rodnikami niż antyoksydanty zawarte w owocach czy warzywach. Tylko czy to oznacza, że każdy z nas powinien zaopatrzyć się w urządzenie do jonizacji wody i tylko taką wodę spożywać? Jestem zdania, że natura nie popełniła nigdzie błędu, że stworzyła nas tak, że w czysto biologicznym znaczeniu nie jesteśmy autodestrukcyjni, że otaczająca nas przyroda jest dla nas odpowiednia i wystarczająca. Dostęp do naturalnej wody o wysokim ujemnym potencjale jest mocno ograniczony i tylko w niewielu miejscach na ziemi moglibyśmy z niej korzystać (chociaż nie znalazłam nigdzie informacji jak sytuacja wyglądała w odległej przeszłości). Czy zatem aby na pewno jest ona nam niezbędna do prawidłowego funkcjonowania? Inną sprawą jest, że tę przyrodę z którą mieliśmy żyć w symbiozie, mocno zniszczyliśmy. Na dzień dzisiejszy szkodzimy sobie sami na każdym kroku, a optymalne warunki które zostały stworzone dla naszego prawidłowego funkcjonowania zostały mocno zachwiane, więc może właśnie taka woda jest nam potrzebna? Wydaje się, że w przebiegu przewlekłych schorzeń, nowotworów czy wyniszczającego organizm leczenia woda alkaliczna o niskim potencjale REDOX może okazać się bardzo dobrym rozwiązaniem, ale czy to jest ta woda, którą powinniśmy spożywać na co dzień?

A jak ja nawadniam organizm?

Cały czas korzystam z aplikacji, którą polecałam TUTAJ i dzięki prowadzonym w niej statystykom możecie zobaczyć jakimi napojami nawadniam swój organizm:

Zielona herbata oraz napary ziołowe (45%) – mineralizacja na słabym poziomie, pH ok. 7, potencjał REDOX ok. -80 mV. Woda niskozmineralizowana, aktualnie Żywiec Zdrój (27%)  – mineralizacja na poziomie 230 mg/l, pH ok. 7,5, potencjał REDOX ok. 250 mV. Woda średniozmineralizowana Wielka Pieniawa (10%) – mineralizacja na poziomie 1180 mg/l, pH ok. 6,1, potencjał REDOX przy źródle ok. 175 mV, ale w przypadku wody butelkowanej którą kupuję, niestety będzie na pewno wyższy.

Wodę kranową zawsze filtruję (proces ten obniża pH wody). Gotowanie wody trochę poprawia jej parametry – obniża potencjał REDOX oraz podwyższa pH. Jako osoba trapiona alergiami pokarmowymi na Wielką Pieniawę zdecydowałam się ze względu na jej dobroczynne działanie na układ pokarmowy. Wypijam jedną szklankę dziennie (producent zaleca maksymalnie dwie). Pozostałe 18% to w głównej mierze tłoczone soki i woda z cytryną (w aplikacji ukryta jako lemoniada), którą wraz z dodatkiem soli himalajskiej/kłodawskiej od niedawna zaczynam spożywać bardziej regularnie (cytryna poprawia właściwości alkaliczne wody, a sól dostarcza niezbędnych minerałów i pierwiastków śladowych). Zdarza mi się również pić wodę jonizowaną, ale są to zbyt małe ilości abym mogła potwierdzić jej pozytywne działanie. Objętościowo wypijam od 1,6 do 2,2 l płynów dziennie i czuję, że tyle w zupełności mi wystarcza. Dodatkowo dbam o to aby moja dieta była bogata w warzywa i owoce, które również nawadniają organizm. Woda w nich zawarta jest dla nas wartościowa, ponieważ w porównaniu do wody butelkowanej czy kranowej nie przechodzi przez żadne procesy technologiczne i przemysłowe, które mogłyby naruszyć jej naturalną strukturę (celowo w tym wpisie nie poruszyłam tematyki wody strukturalnej jako jednego z kryteriów oceny wartości wody, ponieważ na razie jest to jeszcze bardziej dyskusyjna kwestia niż potencjał REDOX, jednak nie wykluczam, że kiedyś wrócę do tego zagadnienia).

Nie wiem czy moje podejście do tematu nawodnienia organizmu jest prawidłowe. Nie wiem czy ma ostateczny kształt i nie wiem czy kiedyś nie ulegnie modyfikacji. Na dzień dzisiejszy wygląda właśnie w ten sposób, a organizm (przynajmniej na razie) nie domaga się wprowadzenia zmian.

2 komentarzy:

  1. Pierwsze słyszę o czymś takim jak redox ale to ciekawe ;) Woda bez gazu totalnie mi nie podchodzi, podobnie jak ciepła za to cisowianka perlage bardzo mi smakuje. Uważam, że woda butelkowana i tak jest zdrowsza od coli czy soków naładowanych konserwantami.

    1. Zgadzam się z Tobą :) Woda butelkowana zawsze będzie lepszym wyborem od kolorowych napojów czy 99% soków dostępnych w sklepach. Obecność w napojach cukru/syropu glukozowego/aspartamu i innych chemicznych dodatków powoduje, że automatycznie są dla mnie zdyskwalifikowane. Poza tym nie jest to dla mnie żadne wyrzeczenie, ponieważ po prostu mi nie smakują i po wodę sięgam zupełnie naturalnie, a nie tylko dlatego że tak jest zdrowiej :) A jeśli chodzi o potencjał REDOX, to jeszcze ciekawszym i bardziej tajemniczym zagadnieniem nad którym pracują naukowcy jest pamięć wody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *