Polecam

Ekstrakt antyhistaminowy – S.O.S. dla skóry borykającej się z AZS i alergiami

Maleństwo widoczne na zdjęciu kiedyś uratowało moją skórą i do dnia dzisiejszego zajmuje honorowe miejsce wśród moich kosmetyków. Dzięki niemu skutki uboczne alergii zażegnałam bardzo szybko i chociaż od tamtej pory podobne kłopoty już mnie nie trapiły, to nadal jest stałym elementem mojej codziennej pielęgnacji. Poznajcie bohatera dzisiejszego wpisu – Ekstrakt antyhistaminowy z ZSK.

Najpierw słów kilka o tym co kryje się pod tą nie do końca przyjaźnie brzmiącą nazwą (chociaż alergicy z tym zagadnieniem są na pewno dobrze obeznani). Histamina jest związkiem chemicznym produkowanym przez organizm (może też zostać wchłonięta z niektórych pokarmów)  i gromadzonym w jego komórkach odpornościowych. W takiej formie pozostaje nieczynna, ale w momencie kontaktu z czynnikiem alergicznym zostaje w dużej ilości uwolniona do organizmu powodując reakcję alergiczną – silnie podrażnia błony śluzowe jelit, nosa, oskrzeli, płuc oraz tkanki skórnej. Leki i preparaty antyhistaminowe działają łagodząco przy wystąpieniu alergii hamując aktywność histaminy w organizmie. Tyle w naukowej teorii. Przejdźmy do krótkiej historii mojego spotkania z tym preparatem i jego praktycznego zastosowania.

Ekstrakt antyhistaminowy, który chcę Wam polecić znalazłam szukając ratunku dla mojej skóry pod oczami, która została mocno zniszczona przez alergię. Stała się bardzo przesuszona i zaczerwieniona, a w apogeum dolegliwości, które wraz z biegiem czasu stopniowo narastały – dodatkowo swędząca i łuszcząca się. Najgorsze było jednak to, że w zasadzie z dnia na dzień zaczęły pojawiać się wyraźne zmarszczki (co akurat przy tak fatalnej kondycji skóry nie jest niczym zaskakującym, ale tak błyskawiczne „starzenie się” było przerażające). Nie pomagało dodatkowe nawilżenie za pomocą różnych kremów, żeli czy olejków. Na leczenie środkami farmakologicznymi zarówno tymi zewnętrznymi jak i wewnętrznymi nie zgodziłam się z bardzo prostego powodu: w ten sposób nie dowiedziałabym się co mnie uczula. Lekarz przyznał mi rację, jednocześnie zaznaczając, że znalezienie alergenu może okazać się bardzo trudne, bo uczulić mnie mogło dosłownie wszystko. Długie przekopywanie internetu w poszukiwaniu podobnego przypadku oraz czegoś co mogłoby pomóc mojej skórze przyniosło wymierne korzyści. Zaczęłam bliżej przyglądać się lakierom do paznokci (bingo!) i okazało się, że uczula mnie toluen lub formaldehyd (albo jedno i drugie) znajdujące się w ich składzie. W czasie poszukiwań trafiłam również na informację o ekstrakcie antyhistaminowym, który po zapoznaniu się z pozytywnymi opiniami od razu zamówiłam. Okazał się on zbawieniem dla mojej skóry.

Preparat ten dostępny jest na stronie internetowej Zrób Sobie Krem i jak podaje producent: ma działanie antyhistaminowe, łagodzące przy alergiach i podrażnieniach skóry. Ekstrakt ma bardzo bogaty i naturalny skład, w który wchodzą: dymnica pospolita, diabelski szpon, przytulia czepna, miodla indyjska, arnika górska, lukrecja gładka, len zwyczajny, palmitynian tetrapeptydu, lecytyna, D-pantenol, sorbitol i kwas cytrynowy (szczegółowy opis właściwości i działania każdego ze składników znajdziecie na stronie produktu). Jest niezwykle wydajny, ponieważ stosuje się go w niewielkim stężeniu. Według informacji producenta: Zalecane stężenie w kosmetykach – 3 – 7% (badania dermatologiczne nie stwierdziły niekorzystnego wpływu na cerę nawet przy 50% stężeniu, lecz ze względu na skuteczność działania polecane jest stężenie do 7%). Ekstrakt można dodać w zasadzie do dowolnego kosmetyku z wyjątkiem wyrobów spirytusowych i detergentów. W czasie zwalczania objawów wspomnianej alergii jak i teraz na co dzień, stosuję go w następujący sposób: jedną kroplę ekstraktu mieszam z żelem hialuronowym w dłoni (stężenia pilnuję „na oko”). Taką mieszankę nakładam w pierwszej kolejności na okolice oczu, a resztę wsmarowuję w pozostałą część twarzy jako bazę pod krem. Przy rozpoczęciu stosowania tego preparatu ogromnym zaskoczeniem było dla mnie, że zaczął działać w zasadzie natychmiast i od pierwszego nałożenia przyniósł niesamowitą ulgę. Nieprzyjemne napięcie skóry i jej swędzenie zostało od razu złagodzone. Jej zaczerwienienie i przesuszenie z każdą kolejną aplikacją znikało coraz bardziej, a ja z zadowoleniem obserwowałam jak z każdym następnym dniem moja skóra regeneruje się i wraca do normalności. Oczywiście dla tak szybkiej poprawy nie bez znaczenia był fakt, że w między czasie odkryłam co mnie uczula i odstawiałam alergen, ale nawet jeśli w innych przypadkach na efekt trzeba by było trochę poczekać, to warto dać ekstraktowi czas. W tamtym okresie stosowałam go trzy razy dziennie. Teraz używam go tylko rano.

W internecie jest wiele opinii o korzystnym działaniu ekstraktu antyhistaminowego nie tylko w przypadku alergii, ale także przy zmianach skórnych wywołanych atopowym i łojotokowym zapaleniem skóry. Dzięki regularnemu stosowaniu tego preparatu wiele osób borykających się z tymi schorzeniami jest w stanie zrezygnować ze sterydowych specyfików, co powinno być wystarczającą rekomendacją dla tego produktu. Dużym plusem jest też jego niska cena. Ekstrakt sprzedawany jest w dwóch pojemnościach: 15ml i 115ml. Kupuję zawsze mniejsze opakowanie i przy wyżej opisanej metodzie stosowania wystarcza na ok. 6 miesięcy. Zdarza się, że czasami jest on niedostępny na stronie, ale ZSK na bieżąco uzupełnia stany magazynowe, więc wystarczy trochę na niego poczekać.

P.S.  Gdyby ktoś również odnotował podobne problemy z lakierami do paznokci, to uprzejmie donoszę, że produkty z Golden Rose są wolne od tych substancji i z powodzeniem od tamtego czasu je używam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *