Kuchnia

Dyniowe curry

Dynia to bardzo wdzięczne „warzywo”, z którego można przyrządzić prawie wszystko. Świetnie sprawdza się zarówno w wersji na słono jak i na słodko, więc trudno jest mi przejść koło niej obojętnie. W sezonie jesiennym dynia w moim domu jest obecna po prostu zawsze.

Chociaż to pękate, pomarańczowe „warzywo” jest dużo łatwiej dostępne niż jeszcze kilka lat temu (kultura Halloween robi swoje), to cały czas mam wrażenie, że sporo osób omija ją szerokim łukiem. Niepotrzebnie :) Z dynią pracuje się bardzo łatwo, a jeśli połączymy ją z moim ukochanym curry, to w prosty sposób otrzymamy rozgrzewającą potrawę w sam raz na jesienno-zimową porę. Danie to można łatwo modyfikować i dostosowywać do własnych upodobań (lub aktualnej zawartości lodówki :)), jednak bez względu na to, co w Waszym dyniowym curry się znajdzie, polecam aby jednego składnika (oczywiście poza dynią i curry :D) nie pomijać, tj. suszonych pomidorów, które robią dużo pozytywnego zamieszania w tym daniu. Poniżej lista składników wersji, która gościła u mnie ostatnio.

Składniki:

  • 600 – 700 g dyni (waga bez skórki)
  • 1,5 – 2 sztuki czerwonej papryki
  • 100 – 150 g suszonych pomidorów w oleju z ziołami
  • 80 g mrożonego szpinaku lub 2 solidne garście świeżego
  • 2 sztuki jogurtu kokosowego Planton (160 g)
  • 1 ząbek czosnku
  • curry
  • ostra papryka
  • pieprz ziołowy
  • zioła prowansalskie
  • sól

Wykonanie:

Dynię i paprykę kroimy w niedużą kostkę. Suszone pomidory odsączamy z oleju i kroimy na mniejsze kawałki. Wszystko wrzucamy na patelnię, dodajemy mrożony szpinak (świeży należy dodać znacznie później), czosnek przeciśnięty przez praskę, przyprawy i delikatnie podsmażamy. Po kilku minutach podlewamy wodą (można użyć bulionu) i dusimy aż składniki zmiękną. Kiedy będą już odpowiednio miękkie (ale nadal sprężyste i zachowujące swój kształt), dodajemy jogurt kokosowy (i świeży szpinak jeśli z takiego korzystamy). Dokładnie mieszamy i dusimy jeszcze przez kilka minut. Doprawiamy do uzyskania pożądanego smaku. Podajemy na przykład z makaronem ryżowym, ryżem lub kaszą.

Uwagi:

Dynia dość szybko staje się miękka, więc trzeba pilnować aby nie przetrzymać jej zbyt długo, bo zacznie się rozwalać. Co prawda danie walorów smaków nie straci, ale trochę ucierpi wizualnie. Jeśli będziecie korzystać z dyni piżmowej (podłużnej, importowanej, dostępnej praktycznie przez cały rok), to należy wziąć pod uwagę, że jest twardsza niż gatunki uprawiane w naszym kraju i trzeba dać jej więcej czasu, aby stała się miękka. Najlepiej podsmażyć ją dłuższą chwilę samą (np. na odrobienie oleju z zalewy suszonych pomidorów) i dopiero później przejść do duszenia z resztę składników. Jeśli używacie zwykłych suszonych pomidorów (nie w zalewie), to trzeba pomyśleć o dodaniu niewielkiej ilości tłuszczu do wstępnego podsmażania. Woda lub bulion użyte do duszenia muszą się dość mocno zredukować, aby potrawa po dodaniu jogurtu miała konsystencję gęstego sosu, a nie zupy. Jogurt kokosowy można zastąpić mleczkiem kokosowym, ale wtedy dyniowe curry będzie bardziej tłuste i kaloryczne. Jak wspominałam danie można łatwo modyfikować przez dodanie innych warzyw jak na przykład cukinia lub ciecierzyca (bardzo polecam wersję z ciecierzycą :)). W daniu mogą znaleźć się także orzechy nerkowca i cała masa innych przypraw jak imbir czy kolendra. Próbujcie i szukajcie swojej idealnej kombinacji :)

P.S. Wiecie, że dynia nie jest warzywem? Z botanicznego punktu widzenia jest owocem z rodziny roślin jagodowych :) Zwyczajowo przyjęło się zaliczać ją do grupy warzyw.

Smacznego :)

Dodaj komentarz